Strażacy uratowali tonącego jelonka

5 02 2010

osp_wolowice_ratuje_tonacego_jeleniaStrażacy z Czernichowa i Wołowic uczestniczyli w niedzielę w niecodziennej akcji – wyciągnęli z Wisły topiącego się jelonka.

Początkowo szukali go, jeżdżąc po wałach. Dopiero mieszkańcy Pozowic z drugiej strony Wisły wskazali im miejsce, gdzie tonął zwierzak, który wbiegł na lód na rzece, jednak na środku był pas wolny od lodu i w tym miejscu jelonek…

Źródło Dziennik Polski – wtorek 02.02.2010


zobacz fotogalerie

Na wezwanie ruszyły dwie jednostki:

OSP Czernichów w składzie
Michał Martyna.
Marcin Zabagło,
Marcin Komendera,
Krzysztof Sury,
Maciej Bielecki,
Jarosław Czekaj,
Daniel Suder,
Jakub Kuś.
oraz z OSP Wołowice:
Sebastian Bębenek,
Boroń Adam,
Boroń Paweł,
Boroń Michał,
Bogdan Nowicki,
Mariusz Musiał.

Początkowo, ze względu na istnienie dużego niebezpieczeństwa związanego z wejściem na lód, poprosili o wsparcie strażaków z PSP z saniami lodowymi. Jednak po chwili postanowili, iż sami muszą podjąć akcję ratowniczą, gdyż sarna słabnie i nie utrzyma się na rzece do chwili nadejścia pomocy. Wtedy zapadła decyzja, iż najlżejszy strażak wczołga się po spiętych drabinach i będzie próbował wydobyć zwierzę. Tego zadania podjął się druh Jarosław Czekaj, który został zabezpieczony dodatkowymi linami. Uzbrojony w dwa śrubokręty w dłoniach do odpychania po lodzie i dodatkową linką na plecach dotarł do jelonka. W tym czasie skontaktowali się z myśliwymi z naszego terenu, którzy ich ostrzegali, iż zwierzę może się bronić i ostro kopać. Na szczęście, gdy ratownik dotarł do jelonka, ten jakby wyczuł pomoc i nie ruszał się aż do momentu wyciągnięcia go na brzeg. Zwierzę zostało owinięte w koce i zawiezione do Druha Marcina Zabagło, który ulokował go w ciepłej kotłowni, gdzie jelonek dostał pożywienie i troskliwą opiekę. Jednocześnie przekazano wiadomość do MSK, iż akcja została zakończona sukcesem i strażacy PSP zawrócili do koszar.

Jelonek, gdy doszedł do siebie, zdemolował trochę kotłownię i po 24 godzinach został wypuszczony na wolność.

K.S.

Źródło Serwis Informacyjny Gminy Czernichów

Obszerny artykuł z nowymi zdjęciami – Gazeta Krakowska 02.02.2010:

http://www.gazetakrakowska.pl/stronaglowna/216845,l-ld-na-rzece-za-ama-si-pod-ma-ym-jelonkiem-zdj-cia,id,t.html

Fragment artykułu z Dziennika Polskiego – piątek 12.02.2010:

http://www.dziennik.krakow.pl/pl/region/powiat-krakowski/996388-o-tym-jak-ratowano-jelonka-ktory-wpadl-do-lodowatej-wisly.html

Dzielni strażacy uratowali jelonka, który wpadł do przerębli na Wiśle

Mały jelonek przez godzinę walczył o życie w przerębli na Wiśle w Czernichowie. Wpadł do wody, na samym środku zamarzniętej rzeki. Tam lód był najsłabszy i załamał się. Ale strażacy z Czernichowa uratowali go. Druhowie wiele ryzykowali, nie mieli sań do pracy na lodzie, ale wyjęli zwierzę z Wisły, ogrzali je, wysuszyli, nakarmili, a potem wypuścili na wolność.

Mimo woli przetrwania zwierzę samo nie wydostałoby się na śliski lód, gdyby nie strażacy. Była niedziela. Wczesne popołudnie, ok. godz. 13. Mały jelonek chodził po lodzie na Wiśle. Dotarł na środek, gdzie lód jest cienki, łamie się. Zwierzak zaczął się topić. Z drugiego brzegu rzeki obserwował to spacerujący człowiek, mieszkaniec Sosnowic. Powiadomił straż. Po długich poszukiwaniach, strażacy odnaleźli tonącego jelonka. Jarosław Czekaj, młodszy strażak z Czernichowa zaproponował, by akcję ratunkową przeprowadzić z drabiny. Strażacy rozłożyli na lodzie najdłuższą drabinę. Jarosław Czekaj zapiął uprząż do wspinaczki, przywiązał się sznurem. – Bałem się kiedy lód był coraz słabszy, a wokół mnie coraz więcej wody – przyznaje. – Jeleń niespokojnie wierzgał. Kiedy wyciągnąłem go na powierzchnię lodu, uspokoił się. Leżał jak martwy, ale oddychał. Obawiałem się, że jest ciężki i nie dam rady go podnieść. Przesuwałem go po lodzie. Tak wymęczony dzikusek i jego wybawiciel dotarli do miejsca, gdzie lód był gruby. Akcja trwała ok. 15 minut. Na brzegu druhowie czekali z kocami, wsadzili jelonka do samochodu i odjechali do remizy. – Kiedy auto odjeżdżał przyszła sarna, pewnie jego matka – mówi strażak Marcin Zabagło. – Długo stała w miejscu, gdzie zapakowaliśmy jelonka do samochodu. Ale nie mogliśmy mokrego i przemarzniętego zwierzęcia wypuścić – zaznacza. Marcin Zabagło zajął się jelonkiem fachowo. Sprowadził myśliwego, by go obejrzał. Przyniósł mu kukurydzę, sól i siano z Koła Łowieckiego. – Jeleń przez trzy godziny się nie ruszał, był zmarznięty i wystraszony – mówi pan Marcin. – A na drugi dzień po południu zaczął wojować po całej piwnicy, wywracać wszystko – śmieje się strażak. Myśliwy uznał, że pora, by jelenia wypuścić w miejscu skąd go zabrano. Wrócił do swoich.

więcej w Dzienniku Polskim


Opcje

Info

Odpowiedz

Możesz używać tagów : <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>