Wzrasta liczba napadów

16 02 2011

Mieszkańcy podkrakowskich gmin nie czują się bezpieczni. Złodzieje i włamywacze przychodzą do nich coraz częściej. W Kamieniu w gm. Czernichów, gdzie w ciągu ostatnich dwóch tygodni doszło do trzech napadów, ludzie boją się nawet przebywać we własnych domach. Napastników nie odstrasza światło na piętrze. Forsują okna piwnicy i plądrują parter. Mieszkańców zastraszają.

Zimą przestępstwa nasilają się niemal we wszystkich podkrakowskich powiatach. Policjanci mówią, że włamywaczom łatwiej obserwować domy. Widzą dokładnie, gdzie świeci się i kiedy. W Myślenicach policja korzysta z pomocy proboszczów i prosi, by podczas ogłoszeń parafialnych namawiali do niepozostawiania domów bez opieki. – Złodzieje włamują się, gdy ludzie idą do kościoła, na śluby, a nawet na pogrzeby. Sąsiedzi powinni nawzajem doglądać swoich domów – mówi mł. asp. Szymon Sala, rzecznik policji powiatowej w Myślenicach.

Złodzieje okradają altanki, domy należące do mieszkańców Krakowa, którzy przyjeżdżają tylko raz lub dwa razy na tydzień. – Często kradzieże z włamaniami zdarzają się w domach nowo budowanych. Kradną grzejniki, piece, armaturę, drzwi, okna oraz narzędzia firm budujących te domy – mówi asp. sztab. Bogdan Błaszczyk z Komendy Powiatowej Policji w Wieliczce. Tylko w ostatni weekend odnotowano w tym powiecie pięć kradzieży.

Mieszkańcy Kamienia, w którym ostatnio było kilka napadów, nie do końca liczą na policję. Przyznają, że w swojej gminie mają posterunek, ale wyliczają, że np. w weekendy na dojazd policji czekają godzinę. – Zdarza się, że patrol jedzie do nas z Przegini. Trudno czekać tylko na policję. Dlatego chyba przywrócimy samosąd – mówi jeden z mieszkańców Kamienia. W tej wiosce napastnicy działali ostatnio wyjątkowo bezczelnie. W biały dzień, podając się za policjantów, weszli przed południem do domu starszej kobiety. Dusili ją, by powiedziała, gdzie trzyma oszczędności. A potem grozili, że wrócą, jeśli zgłosi napad na policję. – Musimy zaangażować się sami w zapewnienie bezpieczeństwa swoim rodzinom i całej wiosce. Prędzej czy później wytropimy bandytów – zaznaczają mężczyźni z Kamienia. Nazwisk nie podają, gdyż nie chcą, by napastnicy atakowali ich bliskich ze zdwojoną siłą.

W powiecie krakowskim w ostatnim czasie znacznie zwiększyła się liczba włamań i kradzieży. – W miniony weekend tylko w gminie Czernichów było siedem kradzieży i rozbojów – mówi podinsp. Wadim Dyba, komendant powiatowy policji w Krakowie. Wylicza, że w styczniu ubiegłego roku włamań w powiecie krakowskim było 34, w tym roku 47. – To statystyki, ale okazuje się, że kiedy łapiemy sprawcę, to w trakcie dochodzenia udowadniamy mu nie jedną kradzież, ale 10. Docieramy potem do mieszkańców, którzy przyznają, że ktoś się włamał, zginęły np. taczki, ale nie zgłaszali tego policji – zaznacza komendant Dyba.

Policjanci proszą, by mieszkańcy obserwowali, czy w ich wioskach nie pojawiają się obce samochody, osoby coś notujące lub fotografujące domy. Wszystkie takie zdarzenia należy zgłaszać policjantom.

– A jeśli już dochodzi do napadu, najlepiej działać tak, by wypłoszyć przestępców. Zdarzenie szybko zgłosić policji i podać opis sprawców – instruuje podinsp. Wadim Dyba.

We wszystkich powiatowych komendach policji są wakaty. Brakuje policjantów, gdyż sporo funkcjonariuszy odchodzi na emerytury. Zwykle jeden dzielnicowy przypada na jedną kilkutysięczną gminę. Mieszkańcy czują się mniej bezpiecznie, gdy słyszą, że w policji brakuje rąk do pracy. Z niepokojem obserwowali ubiegłoroczne zakusy na likwidację Komendy Powiatowej Policji w Krakowie. Od pomysłu odstąpiono, ale niepokój wśród mieszkańców pozostał.

W powiecie myślenickim 1,5 roku temu zamknięto posterunek w Sułkowicach, został tylko punkt przyjęć obywateli, w którym stróże prawa pojawiają się dwa razy w tygodniu. Zdarza się więc, że na interwencję funkcjonariuszy z komendy w Myślenicach trzeba czekać nawet 40 minut. Policjantom łatwiej poruszać się z południa na północ powiatu, gdyż jadą zakopianką. Docierają w ok. 15 minut. – Dojazd nie stanowiłby tak wielkiego problemu, ale musimy pamiętać, że funkcjonariusze czasem jadą z jednej interwencji na drugą – zaznacza mł. asp. Szymon Sala, rzecznik policji powiatowej w Myślenicach.

W powiecie myślenickim złodzieje w ostatnim tygodniu skradli sporo sprzętu elektronicznego. – Atakowali w dzień, gdy mieszkańcy byli w pracy. Z os. Tysiąclecia w Myślenicach wynieśli sprzęt multimedialny i gotówkę. Kilka dni potem w Sieprawiu sforsowali drzwi tarasu, gdy gospodarze pojechali na rodzinne uroczystości. Ukradli kilka tysięcy zł. Potem okazało się, że któryś z mieszkańców widział przed blokiem mężczyznę z dużą torbą. W takiej sytuacji trzeba natychmiast zgłosić, że ktoś obcy kręci się po okolicy – mówi Sala.

Policja proszowicka najwięcej kradzieży notuje na przełomie roku. Teraz w grudniu i styczniu było 12 kradzieży z włamaniem, a w ubiegłym roku w tym samym okresie o połowę mniej.

Komendant powiatowy policji w Krakowie podinsp. Wadim Dyba podejrzewa, że rosnąca liczba przestępstw może wiązać się ze zubożeniem społeczeństwa. – Złodzieje kradną nie tylko pieniądze i biżuterię. Często po włamaniu okazuje się, że ukradli np. młotek. To znaczy, że zabierają cokolwiek, czasem naprawdę mało cenne rzeczy. Sprzedają to za kilka złotych – zaznacza komendant.

Źródło Dziennik Polski, Barbara Ciryt

Zastraszona wieś chce mieć monitoring

Jak pisaliśmy wczoraj, pierwszy napad był na młodą kobietę, która szła od autobusu. Potem grozę przeżyła starsza pani, do której w biały dzień przyszli przestępcy udający policjantów, dusili ją i okradli. W końcu napadli na dom pełen ludzi, w którym świeciło się światło, zaatakowali córkę gospodarza. Teraz zdesperowani mieszkańcy szukają możliwości ochrony wioski. – Potrzebowalibyśmy przynajmniej trzy kamery przy drogach wjazdowych – mówi jeden z mężczyzn. Kamery obrotowe mają zasięg ok. 100 metrów, kosztują od 20 tys. zł. Stacjonarne o podobnym zasięgu można kupić za 2 lub 3 tys. zł. Do tego są potrzebne dodatkowe urządzenia – mówi mieszkaniec Kamienia. – Jesteśmy gotowi złożyć się na monitoring i zamontować go – przyznaje jedna z kobiet. Nie podaje nazwiska. W tej wiosce teraz wszyscy chcą być anonimowi. Boją się, że sprawcy mogą się mścić. – Starszej kobiecie, którą okradli grozili, że jak powiadomi policję, to wrócą – mówi nasza rozmówczyni. Podejrzewa, że do ich wioski mogli trafić przestępcy, którzy są przed czasem wypuszczani z więzień. Strażacy chcą umówić się z centrum powiadamiania ratunkowego, aby ustalić, jaki sygnał syreny włączyć w razie niebezpieczeństwa – Jeśli ktoś zadzwoni podczas napadu i syrena się włączy, będziemy wybiegać na ulicę, i ktoś na pewno namierzy przestępców – mówi mieszkaniec Kamienia. Podejrzewają również, że sprawcy napadów mogą mieć jakichś informatorów we wsi lub sami stąd pochodzą. – Jeśli tacy są wśród nas, to lepiej dla nich, żeby się wyprowadzili, bo wcześniej czy później ich namierzymy – przestrzegają mężczyźni.
Źródło Dziennik Polski – wtorek 15.02.2011


Opcje

Info

Odpowiedz

Możesz używać tagów : <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>