Wojtek obdarowuje panią Stasię piórami

8 05 2013

wolowice_bocian_wojtek_i_pani_stanislawaNA SZLAKU BOCIANICH GNIAZD. Gospodyni w Wołowicach tak wytresowała swojego boćka, że przylatuje na jej jedno skinienie i z ręki je przysmaki.

Bocian Wojtek zaczyna dzień od wizyty na podwórku pani Stanisławy z Wołowic. Bywa, że przylatuje tu o godzinie 6 rano. Spaceruje przed oknami domu, klekocze i chrząka. Czeka na gospodynię, żeby dała mu jeść. – Otwieram wtedy okno i mówię: “Jeszcze śpię”. Wtedy przestaje wydawać odgłosy, ale dalej spaceruje – mówi pani Stanisława.

Ornitolodzy mówią, że 30 procent bocianów rodzi się w Polsce. Zimują w Afryce, ale wiosną wracają. Wojtek po przylocie z ciepłych krajów ląduje na podwórku u pani Stasi, staje przed wejściem i puka dziobem w drzwi. Melduje…

Źródło: Dziennik Polski – sobota 4 maja 2013: http://www.dziennikpolski24.pl/pl/region/region-podkrakowski/1271932-wojtek-obdarowuje-pania-stasie-piorami.html



Wioska indiańska z widokiem na zamek Tenczyn w Rudnie

8 07 2012

ZALAS. Arapaho wiedzą skąd się wzięli kobieta i mężczyzna, zdradzają tajemnicę snów i prowadzą do wąwozu duchów.

Indiański okrzyk uuu… uuu… (wydobywa się z kilkudziesięciu gardeł, zatykanych otwartą dłonią) niesie się po Dolinie Rezerwatu Potoku Rudno. Plemię Arapaho ma tu swoją wioskę.

Powstała w Zalasiu na Paśmie Orlej. Kilka osób wcieliło się w Indian. Zrobili to, by stworzyć atrakcję dla dzieci i dobrą zabawę, ale traktują wszystko poważnie, bo to ich praca i życie. Indianami są na zawołanie, gdy dzieci z przedszkoli, ośrodków opiekuńczych oraz młodzież ze szkół, klubów, świetlic przyjeżdża tu, żeby kilka godzin spędzić w wiosce indiańskiej.

Właścicielką wioski jest “Szumiąca Trawa” takie imię przybrała Paulina Pruc. – Indianie obserwują ludzi, a wybierając im imiona porównują do natury. Jestem gadatliwa, robię trochę zamieszania, takiego szumu stąd moje imię – wyjaśnia pani Paulina.

więcej w Dzienniku Polskim – sobota 7 lipca 2012:

http://www.dziennikpolski24.pl/pl/region/region-podkrakowski/1230454-wioska-indianska-z-widokiem-na-zamek-tenczyn.html



Poranny śpiew na ptasiej grobli

29 07 2010

Siedzieli kiedyś Państwo na szerokiej grobli przebiegającej przez środek wody, a wokół unosiły się rozkrzyczane ptasie głosy w liczbie co najmniej kilkuset? Nie? Nic straconego…

Wystarczy wyjechać nie więcej niż 40-50 km od Krakowa, by dotrzeć do niezwykłego miejsca zwanego Doliną Górnej Wisły. Trudno o lepszą rekomendację – oto kilka lat temu znaczna jego część została objęta ochroną w ramach programu Natura 2000. I właśnie ten obszar stał się dla nas inspiracją. Trudno uwierzyć, że tak blisko Krakowa są takie miejsca. Wszystko zupełnie płaskie, rozlane na szerokich polach, które w okresie wiosny i lata wypełniają się gwarem tysięcy mieszkających na okolicznych stawach ptaków. Piękne krajobrazy, szerokie panoramy, urokliwe drewniane kościoły, a także dwa zamki: w Zatorze i Spytkowicach; w bezpośrednim zaś sąsiedztwie odwiedzanego rejonu trzeci – w Babicach. A wszystko wypełnione gromkim śpiewem licznie mieszkającego tu ptactwa. Prawdziwa uczta nie tylko dla znawców! Szczególnie wcześnie rano, gdy po ciszy nocy dzień jeszcze nie do końca się przebudził, warto jest nadstawić ucha, by usłyszeć niezwykły ptasi koncert. Tym bardziej, iż często jest on “uzupełniany” podniebną inscenizacją, tworzącą niezapomniany, magiczny klimat Doliny Karpia. Miejsca tak bliskiego, a równocześnie tak mało znanego i tak pełnego wspaniałych przyrodniczych tajemnic. Czytaj dalej »