Zabrakło wody i wiedzy

25 11 2014

brak_wody_w_racznejGmina Liszki. Ujęcie w Rącznej jest zanieczyszczone.

Wodę pitną strażacy i firmy dowożą mieszkańcom czterech wsi. Mieszkańcy nie mają wody w kranach od środy. Gdy zamknięto najwydajniejszą z trzech studni na ujęciu w Rącznej, nikt nie został o tym poinformowany.

– Z niektórych kranów jeszcze coś ciekło, chociaż ciśnienie było słabe. Ludzie pili, bo nie wiedzieli o zanieczyszczeniu. Niektórzy skarżą się na biegunki i wymioty – alarmuje nas Czytelniczka z gminy Liszki. Z tego ujęcia zasilane są cztery wioski. Rączna, Jeziorzany, Ściejowice oraz Wyźrał – przysiółek Kaszowa.

– Trzeba było odłączyć największą i najstarszą studnię, bo jak ocenili hydrolodzy, woda została zanieczyszczona związkami manganu i żelaza …

Inne artykuły i komentarze:


Po wodę chodzą z wiadrami, bo w kranie mają skażoną

4 08 2011

CZERNICHÓW. Ujęcie wody zostało skażone bakteriami z grupy coli. Wczoraj w całej wiosce zostały rozwieszone ogłoszenia, że woda z kranów nie nadaje się do picia. Sanepid poinformował jednak, że może być używana do celów sanitarnych i przemysłowych.

– Taka sytuacja potrwa do poniedziałku – zapowiada wójt Szymon Łytek.
Mieszkańcy Czernichowa mają wodę dowożoną beczkowozami przez pracowników Zakładu Gospodarki Komunalnej. W wyznaczonych czterech punktach ustawiają się w kolejce z wiadrami. Bywa, że dla wszystkich nie wystarcza.

Bakterie w sieci wodociągowej zaniepokoiły wczoraj mieszkańców całej gminy, ale okazało się, że skażona jest tylko w jednej miejscowości. – Problem dotyczy około tysiąca mieszkańców Czernichowa – mówi wójt Szymon Łytek. – Badania wody mieliśmy na wszystkich ośmiu ujęciach. Siedem jest czystych, jedno skażone, ale nieznacznie – podkreśla szef gminy.

Sanepid poinformował, że w czernichowskim ujęciu podczas jednego badania wykryto sześć bakterii w 100 ml wody, natomiast w drugim badaniu w takiej samej ilości wody wykryto siedem bakterii.

W całej wiosce zostały wyznaczone miejsca, w których po cztery razy dziennie dojeżdżały beczkowozy. – Beczkowóz miał być tu przy szkole od 12.20 przez pół godziny. Przyszłam o 12.30 i wody już zabrakło – rozkłada ręce Barbara Ziarkowska, która z synem Miłoszem chciała napełnić dwa wiadra. Wracała do domu pusto. – Za 50 minut dowieziemy wodę tutaj jeszcze raz – obiecywał pracownik Zakładu Gospodarki Komunalnej i z 600-litrowym zbiornikiem na przyczepce pojechał do Przegini, bo z tamtego ujęcia dowoził wodę.

Kłopotów ze zdobyciem wody nie miał Józef Węgrzyn. – Przyniosłem sobie sporej wielkości pojemnik. Jest tam chyba ze 30 litrów – mówi mężczyzna. – Wystarczy mi na pewno, bo sto litrów jednorazowo nie potrzebuję, nie mam przecież w domu stołówki. Przynoszę tylko do picia i gotowania. Na mycie i pranie nadaje się ta w kranie – mówi z przekonaniem pan Jan.

Węgrzyn zdobył wodę pierwszy, bo beczkowóz zatrzymał się tuż przy jego domu. Tymczasem Barbara Ziarkowska tłumaczyła, że wyznaczanie tylko kilku miejsc dostarczania wody nie sprawdza się. – W poprzednich latach, gdy latem brakowało wody beczkowóz jeździł po wszystkich ulicach i trąbił. Można było wyjść i przed własnym podwórkiem nabrać wodę – kobieta zaznacza, że to było wygodniejsze.

Nowy szef Zakładu Gospodarki Komunalnej w Czernichowie Piotr Kącki, dawny zastępca Jana Tajstera w krakowskim zarządzie dróg był wczoraj drugi dzień w pracy. Zaznacza, że w trybie awaryjnym organizował dowóz wody. Wczoraj do godz. 22 była dostarczana do wyznaczonych punktów. – W kolejnych dniach to się zmieni, będziemy jeździli wzdłuż ulicami – zapewnia Kącki.

(BCA)
więcej w Dzienniku Polskim – czwartek 4.08.2011 (źródło:  strona Gminy Czernichów)