Zaśmiecanie świata

28 04 2012

EKOLOGIA. Likwidacja dzikich wysypisk kosztuje gminy tyle, ile budowa placu zabaw dla dzieci.

Ludzie rano jadąc do pracy przez okno samochodu wyrzucają pampersy. Po remontach domów, porządkowaniu strychów i piwnic na terenach rekreacyjnych, pustkowiach i w lasach robią dzikie wysypiska. A gminy muszą posprzątać.

Z dzikimi wysypiskami walczył już Szymon Łytek, wójt gminy Czernichów. – Mieliśmy dwie sprawy karne przeciwko osobom, których śmieci zidentyfikowaliśmy. Chodziło o naliczenie mandatu czy raczej wymierzenie grzywny, nie o odszkodowanie od właścicieli porzuconych śmieci, jak tego chcą w Zielonkach – mówi Szymon Łytek. Szef gminy Czernichów wylicza, że na likwidację dzikich wysypisk przeznacza rocznie około 50 tys. zł. Wójt Czernichowa sam kiedyś w lesie namierzył śmieci pochodzące z jednego ze sklepów. – Poszedłem z psem na spacer i znalazłem worki z odpadami. Postanowiłem zabrać, żeby wrzucić do kosza. Na chodniku jeden worek się rozerwał i wysypało się mnóstwo paragonów. Nie było wątpliwości czyje one są. Sprawę skierowałem do sądu – przypomina Łytek. Opowiada też o przypadku, porzucenia padłych kurcząt. – Musieliśmy je oddać do utylizacji i zapłacić za to. Zgłosiliśmy sprawę na policję, ale sprawcy nie udało się wykryć – mówi.

Więcej w Dzienniku Polskim – sobota 28 kwietnia 2012:

http://www.dziennikpolski24.pl/pl/region/region-podkrakowski/1219860-zasmiecanie-swiata.html